Była jedną z najlepszych czarodziejek w Hogwarcie. Jednak nie była poukładaną dziewczynką. Należała do domu Slytherinu. Uczniów którzy do niego należeli symbolizowała ambicja i spryt. Taka właśnie była Violetta. Zawsze stawiała sobie poprzeczkę za wysoko i zawsze ją pokonywała. Dlatego walczyła w klubach z magikami bardziej doświadczonymi od niej. Zawsze wygrywała. Oberwała. Padła na ziemię, a jej klatka piersiowa zaczęła parzyć. Szatynka zwijała się z bólu. Wiedziała do czego prowadzą takie pojedynki. Resztką sił wstała z klęczek i wyciągnęła różdżkę w stronę czarodzieja stojącego przed nią. Szatynka wymówiła jedno słowo Serpensortia, a z jej różdżki wyłoniły się dwa jadowite węże, które powoli zbliżały się do jej przeciwnika. Syczały bardzo głośno. Gdy były blisko brodatego mężczyzny na twarz szatynki wstąpił błogi uśmiech, a gdy gady rzuciły się na swoją ofiarę wybuchła cichym śmiechem. Po chwili u jej stóp leżał sparaliżowany czarodziej. Do...